Pradawny Handel

Na wciąż-ruchliwej ulicy w tysiącletnim mieście,

Stara kobieta siedzi, jej sękate ręce gestykulują, gdy ona woła:

„Słoneczniki, słoneczniki na sprzedaż.”


Ona myśli, że jesteśmy na sprzedaż, ale nikt nigdy nie będzie w stanie kupić naszej duszy.

Należymy do pola smaganego wiatrem, zniszczonego przez wasze niezliczone wojny kontynentalne.

Mamy rosnąć tak wysoko, jak chcemy; aby przebić granicę wysokości. 

Nasze złote płatki grzywy trzepocą na wietrze, nasze sztywne łodygi chronią nasze dusze,

ale wy nas ścinacie.


Czego od nas chcecie?

My nie znamy waszych koncepcji polityki, religii, czasu ani pracy.

Mimo że nasze myśli są burzliwe, nie przypominają zgiełku waszych umysłów.


Ale rozumiemy, że

wy tylko nas ścinacie, bo w głębi siebie

wy już się sami ścieliście. 


Ręka starej polskiej kobiety drży, gdy nas oddaje,

jej zmarszczki próbują się schować pod chustką.


An Ancient Trade


On a still-busy street in a thousand-year-old city,

an elderly lady sits, her gnarled hands gesturing as she calls:

“Sunflowers, sunflowers for sale,”


She thinks we are being sold, but no one can ever buy our souls.

We belong in a windswept field, battered by your countless continental wars. 

We are meant to grow as tall as we want, to stretch the limits of height.

Our golden manes flutter in the wind, our thick stalks safeguard our souls,

but you cut us down.


What do you want with us?

We haven’t your concepts of politics, religion, time, or work.

Though our thoughts are stormy, they are nothing like the turmoil of your minds.


But we understand,

you cut us down because, deep inside

you have already cut yourself down.


The old Polish lady’s hand trembles as she hands us away,

the wrinkles on her face trying to hide under her headscarf.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here